środa, 13 lutego 2013

Rozdział 2

                                                      *** Lena***
Aww Zayn był taki przystojny. Nie mogłam uwierzyć że dzięki wypadkowi Belli spotkałyśmy słynny zespół 1D. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie słuchałam ich piosenek, ale teraz zaczęłam. Mieliśmy się z nimi spotkać w klubie Viper Room o godz 20. Byłam wniebowzięta.
- Bells w czym idziesz? - zapytałam przyjaciółki.
- Właśnie mam z tym problem. Jak myślisz lepiej żebyśmy się pokazały w czymś bardziej na sportowy czy raczej jakaś sukienka i szpileczki?
- To drugie. To bardzo ekskluzywny klub. Zresztą chce się spodobać Zaynowi. Tylko co ja powiem rodzicom...? - zastanowiłam się.
- A czemu? - zdziwiła się Annabella.
- Ostatnio ciężko jest z nimi wytrzymać. Zazdroszczę ci że jesteś już pełnoletnia i możesz mieszkać sama.
- Nie martw się jak tylko skończysz 18 lat przeprowadzisz się do mnie - przytuliła mnie.
- Oh przynajmniej mam własny samochód. Muszę już iść. Gdzie się spotkamy? - zapytałam
- U mnie o 19.
- Ok. - podążyłam do auta. W domu byłam 30 min później.
- Gdzieś ty gówniaro była przez cała noc ?!? - od razu w drzwiach powitał mnie "milutki" głos matki.
- Mówiłam ci wczoraj, że nocuję u Annabelle. - mruknęłam. Poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z pod łóżka pamiętnik i zapisałam w nim wydarzenie z wczoraj. Po czym postanowiłam wziąć prysznic. Chłodne strumienie wody oplatały moje nagie ciało. Ah to było takie przyjemne. Przypomniałam sb upadek Belli i dosłownie zaczęłam się zachodzić ze śmiechu. Po pierwsze to wyglądało komicznie, a po drugie wpadła na biednego Nialla, który spokojnie sb szedł po chodniku. Jego mina mnie rozwaliła. Po wytarciu się ręcznikiem i obtuleniu się szlafrokiem z " True Blood " spojrzałam w lustro. Wzięłam do ręki maskarę i delikatnymi ruchami przejechałam po moich grubych i długich rzęsach. Różem podkreśliłam idealnie wystające kości policzkowe. Ubrałam się w to:
          
    Blond fale opadały mi na ramiona. Do tego blado różowy błyszczyk i byłam gotowa do wyjścia. Jak zwykle moje przygotowanie trwały ponad 3 godz.
- Wychodzę i nwm kiedy wrócę - powiedziałam
- Nigdzie nie idziesz!! O tej godzinie dziewczyny siedzą w domu! Jeszcze cię ktoś zgwałci *!! Ja w twoim wieku...
- ...Tak wiem polowałeś na dinozaury - bezczelnie przerwałam ojcu. Wyszłam trzaskają drzwiami. Podróż zajęła mi trochę więcej czasu niż poprzednio ponieważ wstąpiłam do całodobowego sklepu po paczkę gum go żucia i właśnie tam dopadł mnie tłum fotoreporterów.
- To prawda, że ty i toja przyjaciółka spotykacie się z chłopcami z 1D ?? - zapytał pierwszy.
- Nie - odpowiedziałam. Próbowałam ich jakoś wyminąć, to nie było łatwe. W końcu przedostałam się do auta. Ludzie nie chcieli zejść mi z drogi. Otworzyłam szybę i zaczęłam się wydzierać.
- Rozjadę was bałwany!! Nie żartuję! - docisnęłam pedał gazu bardziej i z piskiem opon ruszyłam. Przed domem przyjaciółki byłam 15 min później.
- Wow... Niesamowicie wyglądasz - powiedziała
- Ty też - była ubrana w krwisto czerwoną sukienkę i czarne szpilki. - Jedziemy twoim czy moim??
- Moim - zadecydowała. Wzruszyłam ramionami i zajęłam miejsce pasażera. Przyjechaliśmy pod wskazany przez chłopaków adres. Weszłyśmy. Nigdzie nie mogłyśmy ich znaleźć.
- Cześć piękna. Masz ochotę na mały numerek? - podeszła do mnie...DZIEWCZYNA.
- Co do....??? - rozejrzałam się. I w tym momencie ujrzałam nazwę lokalu.
- Wychodzimy! Pomyliłyśmy adresy - pociągnęłam Bellę za ramię.
- Co to za klub? - zapytał gdy byłyśmy na zewnątrz.
- The Palms. Jeden z najbardziej znanych klubów dla lesbijek i gejów.
- Co?!
- Nom.
Nie długo potem byłyśmy w prawidłowym miejscu. Chłopcy siedzieli przy barze.
- Witaj Leno - Malik pocałował mnie w policzek.
- Hej - odpowiedziałam tym samym gestem. Bella od razu zaszyła się w jakimś kącie z Niallem.
- Wyglądasz olśniewająco - szepną mi do ucha mulat.
- Napijesz się czegoś?? - zapytał Harry.
- Hmm... Jack Daniels - popatrzyłam na ogromny wybór alkoholi. Napiłam się whisky pomieszanej z colą, cytryną i lodem.
- Zatańczymy? - Zayn wyciagnął do mnie prawą dłoń. Bez wahania ją chwyciłam.
- Z przyjemnością - uśmiechnęłam się promiennie. Kocham tańczyć. Zarzuciłam mu ręce na szyję, a on objął mnie w tali.
- Jesteś rodowitą Amerykanką? - zapytał podczas tańca.
- Nie. Pochodzę z Azji.
- A nie obrazisz się jeśli o coś zapytam? - zrobił minę pieska.
- Nie skąd. Pytaj śmiało.
- Ile masz lat?
- 17
- Kocham cię - powiedział i wpił się w moje usta...          


// * "Jeszcze Cię ktoś zgwałci" teks mojego przyjaciela. Pozdr dla Patryka :D Kochani mam nadzieję że rozdział się i ciekawią was dalsze losy Leny i Belli. Całuję ;* xoxo                                    

    
                

5 komentarzy:

  1. OMG! WOW! ŚWIETNE OPOWIADANIE!
    STRASZNIE WCIĄGAJĄCE!
    SZYBKO PISZ KOLEJNY ROZDZIAŁ♥
    ZAPRASZAM DO NAS http://solodayworld.blogspot.com/2013/02/valentines-day-naomi.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemnie się czytało :) Czekam na dalszy ciąg historii :) A przy okazji zapraszam na: http://our-fate-lives-within-us.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. strasznie wciągnęło mnie te twoje opowiadanie.
    Jak można, chciałabym żebyś mnie powiadamiała o nowych rozdziałach, mój nick z twitter'a to @Puska7

    Zapraszam również do siebie : http://one-direction-is-amazing.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wpadnę. Jak koleżanka doda rozdział to na pewno cie poinformuję na tt. @julka_10219 *o*

      Usuń
  4. O fajnie sie zaczyna ! Przeczytalam kilka rozdzialow i juz mnie wciagnelo ! ;) Czekam na nexta ! @aww_paulaaa ;) xx

    OdpowiedzUsuń